wtorek, 22 stycznia 2013

Chapter 1 :D



                                             Hej! 
Dzisiaj pierwszy rozdział ! Opowiem Wam po części co i jak. Więc zaczynajmy..
------------



- Wreszcie wakacje !! - pomyślałam wychodząc ze szkoły. Postanowiłam prosto wrócić do domu, ponieważ rodzice mieli dla mnie i dla mojej siostry niespodziankę. Kompletnie nie wiedziałam o co im chodzi. Kiedy przekroczyłam próg domu, wszyscy już siedzieli na kanapie.

 - O co chodzi ?? Jakieś spotkanie rodzinne ? - zapytałam
 - Nie kochanie, mamy dla Was niespodziankę ! - odpowiedziała moja mama
 - Jaką ?
 - Usiądź proszę
 Zrobiłam to o co poprosiła ,mnie mama.
 - Dziewczynki mamy dla Was niespodziankę. Za tydzień wyjeżdżacie do Londynu, do babci na całe wakacje. 
- Hahaha ! Dobry żart mamusiu ! 
- Kochanie to nie żart, naprawdę za 7 dni jedziecie do Londynu. 
Popatrzyłam na moją siostrę a ona na mnie. W tym samym momencie zaczęłyśmy piszczeć i skakać po kanapie.
- Dziewczyny uspokójcie się ! - skarcił nas tata 
Wróciłyśmy na miejsca. 
- To nie koniec prezentów.  Ze względu na to, że Jessica kocha zespół, który właśnie przebywa w Londynie. Macie wejściówki VIP na ich koncert. W tym oczywiście koncert, miejsca w pierwszym rzędzie i spotkanie z nimi po koncercie. 
- Aaaaaaaa, dziękuje kocham Was! Julka rozumiesz idziemy na ich koncert !!! - zaczęła krzyczeć moja siostra. Ja nie byłam i wielką fanką, ale cieszyłam się że pójdę tam z siostra i spełnię jej marzenia. 
- Tak, siostrzyczko rozumiem !!! Cieszę się ! 
- Dobra dziewczyny spokój! - tym razem powiedziała mama 
- Jeszcze jakaś niespodzianka ??!! - zapytałam ze zdziwieniem 
- Nie, to tyle. Chociaż w sumie z tej informacji, również będziecie się cieszyć. - odpowiedziała mama 
- Co to za wiadomość ? - zapytałam 
- W tym tygodniu pojedziecie na zakupy i pokupujecie sobie potrzebne rzeczy do Londynu. Macie swoje pieniądze, a do tego dołożymy wam po 400 zł. 
Ja nie jestem "rozrzutna", ze swojego kieszonkowego uzbierałam ponad 1500 zł , ale postanowiłam, że na zakupy zabiorę 300 zł, a resztę zostawię do Londynu.  Z Jess trochę gorzej miała tylko 200 zł, stwierdziłam, że pożyczę jej 100 zł. Bardzo się ucieszyła. Kolejne dni mijały na robieniu list zakupów, przygotowywaniu walizek, toreb itp. Trzy dni przed wylotem postanowiłyśmy pójść do galerii handlowej. Spędziłyśmy w niej ponad 6 godzin. Zakupy były udane, wyszłyśmy obładowane torbami. 
resztę dnie spędziłyśmy na pokazywaniu sobie zakupionych ubrań. Następnego dnia postanowiłyśmy zacząć się pakować, ponieważ jutro o 17:00 mamy samolot.
- Julka jaką walizkę bierzesz ? - zapytała mnie Jessica 
- Tą moją plastikową, z flagą Wielkiej Brytani. A ty ? 
- Biorę tą dużą rodziców. 
- Spoooko. 
Pakowanie zajęło nam 5 godzin, musiałyśmy wziąć naprawdę dużo rzeczy, bo w końcu jedziemy tam na dwa miesiące. O15 postanowiłyśmy pójść do parku, by pożegnać się z naszym ulubionym miejscem. Szłyśmy powoli, spacerkiem po około 20 minutach doszłyśmy na miejsce, kupiłyśmy lody i poszłyśmy usiąść pod drzewem.
- Będę tęsknić za tym miejscem. Chociaż to tylko dwa miesiące, to ja tu codziennie przychodziłam  - powiedziałam 
- Ja też będę tęsknić. 
Przytuliłyśmy się. Posiedziałyśmy jeszcze w parku, gdy dochodziła 17 postanowiłyśmy wracać. Po drodze spotkałyśmy naszą koleżankę Izę, która zaciągnęła nas do kawiarni. Zamówiłyśmy latte, lody waniliowe i zaczęłyśmy rozmawiać. Opowiedziałyśmy jej z Jessicą o naszym wyjeździe i  o koncercie. Była bardzo zdziwiona, że wyjeżdżamy. Pogadałyśmy jeszcze, kiedy dochodziła 19 postanowiłyśmy iść z Jess do domu. poszłyśmy do swoich pokoi. Wzięłam prysznic, i wyciągnęła zeszyt A4. Postanowiłam założyć zeszyt, w którym będę opisywać najważniejsze dla mnie momenty z Londynu. Po około 40 minutach skończyłam stronę tytułową. Była naprawdę ładna. Na środku był czarny napis London, wokół flagi UK, i imiona chłopaków z One Direction. Nie byłam głodna, za to bardzo zmęczona, położyłam się spać i usnęłam. Śniło mi się, że Niall zakochał się we mnie i byliśmy parą, mieliśmy udane życie i wgl było bardzo fajnie. Gdy ja tak sobie śniłam, nagle ktoś zaczął mną potrząsać, była to moja siostra. 
- Julaa, wstawaj, Julkaa ! - krzyczała 
- Co chcesz ? - powiedziała zaspanym głosem 
- Musisz wstawać, jedziemy na zakupy do Almy ( xd ) .
- Dobra, wstaję. 
Poszłam do łazienki, wymyłam się, wymalowałam i uczesałam koka , następnie poszłam wybrać ubranie. Padło na czarną, krótką spódniczkę i niebieską bokserkę, do tego założyłam biżuterię i czarne okulary Ray Ban. Zeszłam na dół, moja mama i siostra już na mnie czekały, poszłyśmy do samochodu i pojechałyśmy. Po kilkunastu minutach byłyśmy pod hipermarketem. Zakupy zajęły nam około 1,5 godziny. Następnie wróciłyśmy do domu. Ostatecznie o 13 zakończyłam pakowanie. Do bagażu podręcznego wzięłam: lustrzankę, i phona, wodę, kanapki, audiobooka i słuchawki oczywiście. O 13:30 byłyśmy z Jess gotowe. Tata z mamą zawieźli nas na lotnisko, tam pożegnaliśmy się, za bramką ostatni raz przed wylotem pomachałyśmy rodzicom. Nie byłyśmy smutne, oni zresztą też bo spełniamy swoje marzenia. Po kilkudziesięciu minutach weszłyśmy do samolotu i odleciałyśmy. 
- Papa Polsko ! - powiedziałam "żegnając się z moim ojczystym krajem" 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz